Śmieszne opowiadania

Poniższe opowiadania są w formie e–booków. "E–book" to nic innego, jak książka (publikacja, tekst, czy, jak w tym wypadku, opowiadania) do czytania na komputerze. Opowiadania możesz pobrać do czytania za darmo. Opowiadania zamieszczone tutaj są zapisane w formacie .pdf. Do czytania tychże opowiadań potrzebna jest przeglądarka Acrobat Reader. Jest ona bezpłatna. Jeśli jej jeszcze nie masz, to możesz ją sobie ściągnąć ze stron producenta: www.adobe.com.

Śmieszne opowiadania: Piesio

Opowiadanie: "PIESIO"

(...) Misia–Zdzisia dręczył ciągły głód. Rzadko był najedzony do syta. Jego żołądek ciągle burczał. Bulgotał. W środku Misia-Zdzisia wiecznie coś się przelewało, kotłowało i pykało. To niekończące się "ssanie" powodowało, że Miś–Zdziś ustawicznie chodził sfrustrowany.

A frustracja prowadzi do wybuchów agresji.

Pech chciał, że akurat Miś-Zdziś miał akurat jeden ze swych ataków agresji koło drzewa, gdzie Alicja przechowywała orzechy. Miś-Zdziś normalnie wyładowałby się na najbliższym zwierzątku, jakie miałby pod ręką, ale niestety żadnego nie było widać w okolicy. Przywalił więc "z buta" w drzewo wiewiórki Alicji. (...)

pobierz Śmieszne opowiadania: Gorączka

Opowiadanie: "GORĄCZKA"

(...) ...co też szanowna pani powie???! Zaszyli jej, powiada pani, nożyczki w brzuchu???! Nie do pomyślenia, co w tym kraju się wyrabia... – oburzała się kobieta siedząca po lewej stronie Kisiela.

– Powiem pani więcej! – podnosząc głos rzekła dama siedząca tym razem po prawej stronie tego nieszczęśnika Kisielka.

– Ta kobieta chodziła z tymi nożyczkami 6 lat. Skarżyła się na bóle brzucha, a lekarze przepisywali nieboraczce proszki na rozwolnienie, jakieś zioła, a jej oczywiście nie przechodziło. W końcu któryś tam lekarz z rzędu kazał zrobić prześwietlenie. I trach! – w tym momencie opowiadająca klasnęła głośno rękoma – Na zdjęciu nożyczki jak byk!. (...)

pobierz Śmieszne opowiadania: Konfident

Opowiadanie: "KONFIDENT"

(...) – Powtarzam. Nie jestem żadnym "konfidentem". Jednak skoro panowie mi nie wierzą, to proponuję wyjaśnić tę sprawę w ustronnym miejscu.

Rudy roześmiał się, mrugnął porozumiewawczo okiem do Miśka i rzekł:

– Zgoda, chodźmy!

I poszli. Ulica, na której dokonać miano samosądu, Rzeźniczą się zwała. Była to wąziutka, brukowana, pełna kocich łbów, ślepa, rzadko odwiedzana przez ludzi, uliczka.

– Skoro nie chcecie uwierzyć mi na słowo, że nie jestem konfidentem, to postaram się tego dowieść w bardzo prosty sposób. Otóż, panowie, zadam wam pytanie, które powinno wyjaśnić wszystkie niejasności. Czy mogę?

– Ależ naturalnie. Proszę kontynuować - Rudy dostosował się stylem do swego przedmówcy, aby nie było nadmiernego zgrzytu między ich wypowiedziami. (...)

pobierz do góry ↑